piątek, 22 czerwca 2012

Dzień Taty!

Takie mnie naszły miłe wspomnienia przy wieczornej herbatce w ogrodzie.... Jako że jutro pochałaniam się w przygotowania garden party z okazji imienin Mamy i nie wiem czy zdąrzę coś tu napisać, piszę kilka słów dla Taty dziś.
Pamiętam jak byłam małą  dziewczynką, jak siedziałam u Taty na kolanach i wspólnie ogladaliśmy Wieczorynkę. Pamiętam jak czytał mi bajki. Spędzaliśmy razem wiele czasu, byliśmy zgraną paczką. Zawsze mogę na Ciebie liczyć. Zawsze umiesz mnie pocieszyć. Zawsze we mnie wierzyłeś. Zaraziłeś mnie pozytywnym podejściem do życia, czerpania z niego pełnymi garściami. Dziękuję, że pokazałeś mi świat. Dziękuje, że jesteś Tato.

Dziś, kiedy widzę jak bawi się z Mają, jak swymi silnymi ramionami obejmuje tą małą dziewczynkę, wiem, że jest między nimi niesamowicie silna więź. Wiem, że kocha ją równie mocno jak ja. To chyba najpiękniejszy widok na świecie, kiedy ona roześmiana do rozpuku skacze mu po brzuchu. To On uczy ją samodzielości i odwagi.  To On oduczył ją picia słodkich soczków a nauczył  picia wody mineralnej. To On uczy ją jazdy na rowerku. Mają swój tajemny kod, rozumieją się bez słów ( dosłownie i w przenośni, bo przecież Majunia jeszcze nie mówi, choć rozumie prawie wszystko). To piękne, kiedy ona z rana wskakuje nam do łóżka i próbuje podnosić mu powieki, żeby tylko Go zobaczyć i zwrócić jego uwagę. Tatuś robi najlepsze kąpiele, takie z bąbelkami. Tatuś najlepiej przygotowuje do snu. Kiedy tuli ją w ramiona i szepcze do ucha bajkę czy spiewa kołysankę widzę w Nim kogoś więcej. To nasza głowa rodziny, nasz silny mężczyzna... Tatuś.
Widzę, że jesteś dla Niej kimś naprawdę wyjątkowym. Majunia tego jeszcze nie powie( choć napewno tak czuje) więc przekazuje w jej imieniu - Bardzo Cię kocham Tatusiu!

środa, 20 czerwca 2012

Truskawkobranie!


Czekam na nie przez cały rok! Uwielbiam je za ich cudowny smak, zapach i kolor! Napawają mnie pozytywną energią ale i uświadamiają jak ten czas czybko leci. Już lato, za chwile znów trzeba będzie wyciągać czapki i szaliki. Całą zimę czekam na świeże owoce i warzywa, nigdy nie mogę się doczekać pierwszego wyjścia na pobliski ryneczek. Rzucam się wtedy na wszystko co możliwe. Ten rok jest wyjątowy bo mieszkamy na Kaszubach a to stolica polskich truskawek! Są wyjątkowo smaczne. Kilkaset metrów od naszego domu jest ogrooomne pole gdzie od świtu do późnych godzin, kobiety mozolnie w promieniach słonecznych zbierają owoce. Praca niebywale ciężka. Pracują wszyscy, począwszy od dzieci- małe dziewczynki aż po ich babcie a może i prababcie. To jedyny czas i możliwość żeby dorobić. Zbiór owoców to niekiedy jedyny zarobek w roku! Wydaje się niemożliwe, a jednak!
Wracając jednak do bohaterki mojego postu... Wiedzieliście, że mają wiecej Witaminy C niż cytryna czy grejpfrut? ... Zawsze słyszałam, że gdzieś na Kaszubach co roku od wielu lat odbywa się Święto Truskawki tzw. Truskawkobranie (23-24.06)  Wszyscy  zjeżdzają się, świętując obfite plony, smakują przetworów i innych smakołyków. Wielki rodzinny festyn, w tym roku "gwiazdą" wieczoru będzie Doda, sami więc rozumiecie rangę imprezy ;)  Do tej pory truskawki kojarzyły mi się z dzieciństwem, z makaronem na słodko, z maminym komptem, ze słońcem i wakacjami a Wam?

Z podrowieniamy z truskawkowej stolicy! ;)
Natka!

niedziela, 17 czerwca 2012

Niedzielne grillowanie


Nic nie smakuje lepiej jak  grillowanie w cudownej rodzinnej atmosferze.  Rozlegający się zapach grilla i skwierczącej na nim marynowanej karkówki napawa pozytywnym humorem. Karkówka, pieczone ziemniaczki w świeżych ziołach, młody bób z koperkiem i ciekawa sałatka. W dzisiejszym poście znajdziecie przepis na fantastyczną i szybką sałatkę. Od kiedy pojawiła się na moim stole robi furorę.

Potrzebujemy:
- 1 opakowanie rukoli
- 1 gruszka
- gorgonzola
- orzechy włoskie

Sos:
- łyżka oliwy
- łyżka miodu
- pół ząbka czosnu wyciśniętego przez praskę
- łyżka soku z cytryny
- sól, pieprz do smaku

Przygotowanie:
Do płaskiego naczynia wysypujemy rukolę ( wcześniej umytą i osuszoną ręcznikiem papierowym). Gruszkę obieramy ze skórki i kroimy w cienkie plastry, sez kroimy w kosteczkę. Posypujemy orzechami, część z nich możemy drobniej pokroić, część zostawmy do dekoracji.
Do małego słoiczka wkładamy wszystkie składniki sosu i energicznie mieszamy. Całość polewamy przygotowaną mieszanką. Proponuję podawać z przyrumienioną, ciepłą jeszcze bagietką.

piątek, 15 czerwca 2012

Obiad w 15 min!


Wierzę, że i Wy macie czasem ten moment, kiedy dopada Was kulinarne lenistwo i nie chce Wam się stać zbyt długo w kuchni. Ja też mam takie chwile. Przyznam się, że w daniach ekspresowych jestem całkiem niezła. U mnie głównie makarony. Makaron z pesto ( najszybszy obiad jaki znam!) ale o tym innym razem. Dziś: drobiowe pulpeciki z pomidorami suszonymi w sosie pomidorowym.

Potrzebujemy:
- ok 1/2kg mięsa mielonego drobiowego ( z piersi kurczaka lub z indyka)
- 1 jajo
- 2 łyżki bułki tartej
- 2 łyzki mąki
- 5 suszonych pomidorków pokrojonych w bardzo drobną kosteczkę
- łyżka koncentratu pomidorowego
- świeży parmezan do starcia
- 2 łyżki słodkiej śmietanki 18%
- 2 szklanki makaronu ( w moim przypadku świderku ale mogą być też penne, kokardki...)
- świeże zioła ( u mnie oregano)
- pieprz, sól

Mięso wrzucamy do większej miski, wbijamy jajko, dodajemy bułkę tartą, sól, pieprz oraz drobniutko pokrojone świeże zioła. W tym czasie nastawiamy garnek z wodą. Dokładnie mieszamy a następnie formujemy małe kulki. Kiedy woda zacznie wrzeć, wrzucamy mięsne kulki obtoczone w mące. Skręcamy ogień i gotujemy przez ok. 8-10 min na mniejszym ogniu. Możemy zdjąć ścięte białko i odlać większą część wody. Możemy dorzucić kilka suszonych pomidorków do wody ( da ciekawy aromat i smak), dodajemy łyżkę koncentratu i  przyprawiamy do smaku. Dodajemy świeże zioła i śmietankę. Ugotowany makaron wykładamy na talerze, układamy pulpeciki, polewamy sosem a na koniec dekorujemy świeżymi ziołami oraz parmezanem. I gotowe! Proste i efektowne danie mięsne w 15 min !
Za to również kocham Włochy i ich kuchnię, jest prosta, sycąca i cieszy niesamowitymi kolorami. I jak tu nie być pozytywnie nastawionym do świata!?
Czas "zaoszczędzony" na robieniu obiadu przeznaczmy dla Nas drogie Panie! Zasłużyłyśmy! ;)
Natka!

środa, 13 czerwca 2012

Tajemniczy ogród



Narazie jest dla mnie nieodkryty. Ostatnie dni spędzam w ogrodzie, piele, porządkuję, napawam oczy pięknymi kolorami. Praca, choć ciężka i żmudna, napawa wielką radością, gdy widzę jak po kilku godzinach jak z zza zielonego zielska wyłaniają się coraz to ciekawsze okazy, kolory no i te zapachy. Najwięcej jest piwoni. Moich ulubionych. Reszty nazw  nie znam (jeszcze!) lub nie pamiętam. Proszę, poradzcie początkującej ogrodniczce, co mogę jeszcze posadzić, co się sprawdza w ogrodzie i co wygląda najpiękniej. Mam na myśli kolor! Zdąrzę jeszcze posadzić jakieś warzywa?? Marzą mi się swoje marchewki, koperek... pomidory. Posiałam dziś również zioła - majeranek, oregano i tymianek. Oprócz tego mam melisę cytrynową ( jest wspaniała do herbaty). Niesamowicie wycisza przed snem. Jest mięta, szałwia... Jest cudownie, zielono i pachnąco. Zioła rosną tuż za oknem sypialni, więc kiedy rano się budzę, otwieram szeroko okno... wącham i łapie inspiracje co dobrego będzie dziś na obiad. Powoli na Kaszubach zaczynają się zbiory truskawek. Kilkaset metrów jest ogromne pole, gdzie od świtu do nocy kobiety zbierają cudne, pachnące owoce. Apropo truskawek, moje w ogrodzie są jeszcze zielone. Czekam na nie z wytęsknieniem. Jest też agrest za którym osobiście nie przepadam, są maliny i porzeczki. Grusze i jabłonie. Mała również czuje się tutaj bardzo dobrze, cały dzień na świeżym powietrzu, jest radosna i uśmiechnięta! I tak mogłabym wymieniać i wymieniać pozytywy mieszkania na wsi. Może to jest właśnie moje miejsce na ziemi??




 

niedziela, 10 czerwca 2012


Wylałam nad nią morze a może nawet i ocean łez. Znienawidzona w dzieciństwie. Gdy byłam małą dziewczynką, mama straszyła mnie, że zrobi botwinkę albo szczawiową.... W cyk sekunde byłam jak aniołek.  Dziś, czekam na nią z utęsknieniem i kiedy tylko wypatrzę ją na bazarku, kupuję kilka pęczków. Mowa oczywiście o botwince, obecnie jednej z moich ulubonych letnich zup. Zachwyca nie tylko smakiem ale i wspaniałym różowym odcieniem. Napawa optymizmem. Jest lekka, można ją jeść zarówno na ciepło jak i na zimno.
Zawiera dużo witamin, żelaza i wapnia. Zupa z botwinki pobudza apetyt, odkwasza i odtruwa organizm. Według naukowców zielone liście zawierają substancje o działaniu podobnym do estrogenów, czyli hormonów młodości, piękna i seksu. Chyba więc warto spróbować. Nierozumiem tylko dlaczego tak tego nie tłumaczyła mama? Może szybciej przekonałabym się do tej zupy ;)



Potrzebujemy:
1 pęczek świeżej botwinki
1 pęczek młodej włoszczyzny
2 mniejsze młode ziemniaczki
kosteczka na zupę ( ja dałam 1 większe udko)
3 łyżki kwaśnej śmietany 18%
2-3 łyżki soku z cytryny
kilka ziarenek ziela angielskiego
jeden listek laurowy
sól i pieprz do smaku

Przygotowanie:
Do garnka z zimną wodą wkładamy umyte mięso, dorzucamy listek laurowy i ziele angielskie. Na wolnym ogniu podgotowujemy mięso. W tym czasie obieramy naszą włoszczyznę i kroimy w drobną kosteczkę. Myjemy liście botwiny. Kroimy młode buraczki w nieco większą kostkę, całe liście w cieniutkie paseczki. Kiedy mięso nam się ugotuje, należy je odszumować. Dodajemy włoszczyznę, ziemniaczki i młode buraczki. Po kilku minutach dokładamy liście. Całość gotujemy na małym ogniu do miękkości wszystkich warzyw (ok. 10 min.). Doprawiamy solą i pieprzem, jeśli straci nam kolor możemy dodać kilka kropli soku z cytryny. Dodajemy śmietankę. I gotowe!!


sobota, 9 czerwca 2012

Sielsko...

Jakiś czas temu pisałam Wam, że planujemy przeprowadzkę a raczej wyprowadzkę na wieś. Długo nie pisałam więc możecie się domyślić, że moja prawie miesięczna tułaczka w kartonach i walizkach dobiegła końca.
Dziś siedzę a raczej leżę w mojej nowej sypialni. Do tej pory widziałam beton, teraz widzę zieleń, mnóstwo kwiatów, słyszę śpiew ptaków a żeby tego było mało widzę jezioro, które kryje w sobie jakąś magię i tajemnice. Mam  nadzieję ją wkrótce poznać.
Wszystko mnie dziwi, wszystko mnie podnieca. Każda roślinka, każde małe stworzonko jakie spotykam w ogrodzie. Dziwnym zbiegiem okoliczności nagle przestałam się bać owadów i innych dziwnych stworzeń. Nawet wyszuszona żaba znaleziona w ogrodzie nie wzbudza sensacji! Cieszy mnie wszystko wokół mnie. Rozum podpowiada, narazie bardzo cichutko, że to jest wymarzone miejsce na ziemi. Serce jeszcze troszkę tęskni za miastem. Myślę, że szybko zapomni.
Duże okna z sypialni wychodzą wprost na ogród. Rano czuję zimną rosę pod stopami, kawa smakuje tam o wiele lepiej. Gdy tylko wychodzę uderza zapach świeżych ziół. Jest tymianek, bazylia, mięta, szałwia.... i jestem pobudzona. Tak na cały dzień. Świeże powietrze wysysa ze mnie bardzo wiele więc ok godziny 21 po wieczornym spacerze i kąpieli w lodowatym jeszcze jeziorze zasypiam jak aniołek. Dobranoc i Wam

Dłuższa fotorelacja niebawem. ;)
Natka!

Ukochane Piwonie zerwane dziś rano

wtorek, 24 kwietnia 2012

Wedding time!


Za mną bardzo ciężki i pracowity weekend, znów zaczął się weselny sezon a co za tym idzie pracowite weekendy, nieprzespane noce, degustacje, dekoracje, suknie, sukieneczki ...butonierki itd. Całą zimę czekałam na ten czas. Organizowanie przyjęć, poczucie, że przyczyniasz się do tego iż ten jedyny dzień w życiu staje się jeszcze bardziej wyjątkowy i niezapomniany to naprawde cudowne uczucie... Dzisiejsi klienci są niesamowicie wymagający, poziom dzisiejszych wesel to ogromne przedsięwzięcie, przemyslane pod każdym względem. Nic tu nie dzieje się samo, każda minuta wesela jest skrzętnie przygotowana. Tym razem moja rola ograniczyła się do wykonania dekoracji kwiatowych oraz całkowitego nadzorowania kuchni. Było nerwowo ale wszystko jak zwykle dobrze się skończyło a nawet w między czasie udało mi się skorzystać z pięknej pogody i pobyć z najbliższymi. W tym też czasie po raz pierwszy moja mała córeczka spała poza domem tzn u dziadków. Zarówno ona jak i rodzice byli bardzo dzielni! Poniżej przedstawiam Wam nasze dekoracje ;)







niedziela, 15 kwietnia 2012

Pomarańczowy schab

                                                     

Długo szukałam dobrej okazji na ten przepis. W końcu przyszły Święta i rodzinne obiady a przecież to najepszy sposób na wyjątkowe potrawy. Przedstawiam Wam mój przepis na pyszną pieczeń schabową w pomarańczowo- cebulowym, słodkim sosie. Do wykonania tej wykwintnej potrawy potrzebujemy:

- 1kg schabu bez kości (plus woreczek do pieczenia)
- łyżka oliwy
- 2 łyzki wody
- 2 słodkie pomarańcze
- 2 małe czerwone cebulki
- łyżka masła
- świeży rozmaryn
- ząbek czosnku
- sól pieprz
- laska cynamonu

Przygotowanie:
Zaczynamy od natarcia schabu solą i pieprzem. Nacinamy po srodku kieszonkę i wkładamy do środka pomarańcze pokrojone w mniejsze kawałki. Proponuję wyciąć wszystkie białe skórki gdyż są gorzkie. Nafaszerownay schab wkładamy do woreczka, dodajemy łyżkę oliwy  i wodę. Dzięki temu nasze mięso będzie miękkie i bardzo soczyste. Dodajemy kilka gałązek rozmarynu, może być tymianek i ząbek czosnku. Zamykamy szczelnie woreczek i odkładamy na 2 godziny aby schab przeszedł wsyztskimi zapachami.  W tym  czasie, w małym rondelku roztapiamy masło, dodajemy cebulkę i czekamy aż się zeszkli. Dodajemy pokrojone pomarańcze, czekamy aż się zredukuje. Po tym czasie dodajemy pokrojone pomarańcze i laskę cynamonu. Na wolnym ogniu podgotowujemy wszystko. Wyjmujemy cynamon i miksujemy, w razie gdy zostaną włókna pomarańczy możemy przecedzić przez siteczko. Schab pieczemy w 200stopniach przez ok 60min. Przed końcem pieczenia możemy nakuć woreczek, skórka będzie bardziej chrupiąca. Proponuję podawać w podsmażonymi kopytkami lub grillowanymi ziemniaczkami. Mniam !



wtorek, 3 kwietnia 2012

sobota, 31 marca 2012

Wiosenny kem brokułowy z imbirem!


Jak już pisałam bardzo lubię zupy w postaci gęstych kremów. Są sycące i bardzo smaczne. Dzis pomysł na bardzo szybką zupkę w jakże wiosennym zielonym kolorze.

Potrzebujemy:
1 brokuł
1,5 szklanki bulionu warzywnego
sól, pieprz
świeży imbir (ok łyżeczki)
łyżka gęstej śmietany
garść pestek słonecznika

Przygotowanie niezywkle proste:
Gotujemy brokuł, rozdzielamy na różyczki i dodajemy do warzywnego bulionu. Miksujemy na gładki krem, dodajemy śmietanę, doprawiamy do smaku, na koniec ścieramy świeży imbir. Na suchej patelni podprażamy pestki słonecznika ( może być też dynia) i posypujemy zupę! Gotowe!

wtorek, 27 marca 2012

"Retro pasta"



Nie wiem dlaczego ale wszelkiego rodzaju pasty rybne kojarzą mi się z babcinymi czasami. Oczywiście nie oznacza to, że ich nie lubię. Wręcz przeciwnie! To ciekawy pomysł na rybę i dawkę dobrych kwasów Omega. Dziś przedstawiam Wam szybki pomysł na pastę z wędzonym pstrągiem.


Potrzebujemy:
1 wędzony pstrąg
50g serek kremowy typu Philadelphia
sok z połówki cytryny
łyżka chrzanu
łyżka oliwy
sól, pieprz do smaku
koperek do dekoracji


Przygotowanie:
Filetujemy pstrąga, usuwamy wszystkie ośći. Rozdrobnione kawałki ryby przekłądamy do miseczki, dodajemy 3 łyżki serka, łyżeczkę chrzanu. Najlepszy będzie ten świeżo starty, jeśli nie macie ten ze słoiczka też się nadaje. Wyciskamy sok z cytryny, wlewamy oliwę. Wszystko miksujemy blenderem na gładki krem. Doprawiamy do smaku. Całość posypujemy świeżym koperkiem.
Smacznego!


piątek, 23 marca 2012

W mieście tego nie uświadczysz...




Niedawno wspominałam Wam, że niedługo planujemy przeprowadzkę za miasto. Mały drewniany domek, świeże zioła tuż za oknem, piękny ogród. Moje marzenie o pokoju z którego bezpośrednio wychodzi się na ogród właśnie się spełnia. W naszym przypadku będzie to sypialnia więc kiedy tylko się obudzę gołą stopą mogę zaczerpnąć troche pozytywnej energii w postaci słoneczka i poczuć świeżą rosę. Ja chyba śnię !? Już nie mogę się doczekać...
Spokojne, ciche, sobotnie popołudnie i nagle dzwonek do drzwi. Ku naszemu wielkiemu zdziwieniu, sąsiadka przyniosła nam małe zawiniątko. W jednej chwili w domu rozległ się niesamowity zapach świeżego, domowego chleba. Był jeszcze gorący. Wspaniały. Nie czekaliśmy ani chwili dłużej.
To wspaniałe uczucie, dla nas było to coś dziwnego? Przecież to zupełnie obca osoba (pomyślałam ). Ona była taka naturalna, na wsi panują takie zwyczaje i nikogo to nie dziwi - powiedziała. W jednej chwili dotarło do mnie, że właśnie tego chciałam, że cieszę się, że Maja będzie dorastać w takim środowisku. Wracając do domowego chleba, robiłam go tylko raz ale troszkę usiadł. Macie może sprawdzone i proste przepisy na domowy chlebek. Tęsknie za tym zapachem i tą niesamowitą chrupiącą skórką... 



środa, 21 marca 2012

Wiosna, wiosna, wiosna ach to ty....

"Białe wiatry już zawiały, wiosny, lata wszystkie znaki
Po niej tylko pozostały przymarznięte dwa leżaki
Stoję w oknie, wypatruję, nagle dzwonek u mych drzwi
Zima, zima wchodźże szybciej, ogrzej się na parę chwil

Wiosna, wiosna, wiosna, ach to ty
Wiosna, wiosna, wiosna, ach to ty
Wiosna, wiosna, wiosna, ach to ty
Wiosna, wiosna, wiosna, ach to ty"
                  
                                      Marek Grechuta

Nadchodzi właśnie moja ulubiona pora roku, kolorowa i pełna życia. Uwielbiam te malutkie pączuszki na drzewach, spacery bez czerownych i pociągających nosów i tony chusteczek, świeże kwiatki u babuszki pod blokiem.... Od dzisiaj koniec z zimowym przygnębieniem i zasiedzeniem w domu. Wychodzę z domu, do Was. Uśmiechnięta i zadowolona z życia !
Natka!

wtorek, 20 marca 2012

Krem z pieczarek z nutką grzybów leśnych



Lubię grzyby, kojarzą mi się ze Świętami Bożego Narodzenia, kiedy moja mama robi wspaniałą zupę z borowików z lanymi kluseczkami własnej roboty. Trochę z tęsknoty za tym klimatem a trochę z chęci spróbowania czegoś nowego znalazłam przepis na super zupę- krem. Wygrzebałam go na stronie "Kuchnia Agaty". Polecam tę stronę, czerpię z niej wiele inspiracji i zawsze pozytywnie mnie zaskakuje.

Potrzebujemy:
400g pieczarek
1 szklanka suszonych grzybów leśnych najlepiej borowików
2 marchewki
1 piertuszka (korzeń)
1/2 selera
2 ziemniaki
1 cebula
1/4 łyżeczki rozmarynu
gałka muszkatołowa do smaku
1 łyżka oleju
1 -1,5 l. bulionu ( może być kostka rosołowa)
sól, pieprz
śmietanka
Przygotowanie:
Warzywa (marchew, pietruszka, seler, ziemniaki) ugotuj do miękkości w bulionie. Na patelnie wlej łyżkę oleju, zeszklij cebulkę, dodaj pieczarki i rozmaryn. Kiedy zbrązowieją, przełóż je do bulionu, dorzuć grzybki suszone i gotuj ok.10min. Kiedy wszystkie warzywa będą miękkie, zmiksuj na głądki krem. Dopraw solą i pieprzem oraz świeżą gałką. Podawaj z łyżką gęstej śmietany. Dodam, iż zupa jest bardzo gęsta i pożywna, w zupełności może zastąpić drugie danie! I już! Gotowe! Prawda, że proste!?





poniedziałek, 19 marca 2012

niedziela, 18 marca 2012

"Boeuf strogonow"



Już dawno chodził za mną dobry węgierski gulasz. W końcu dziś nadszedł na niego czas! Niedziela to najlepszy czas na kuchennie eksperymenty. Obiad przygotowałam już z samego ranka, tak abyśmy później mogli wykorzystać piękną pogodę i wyjść na długi spacer, po którym taki obiad smakuje podwójnie dobrze.
Przedstawiam Wam dzisiaj gulasz, coś w rodzaju strogonowa, z tym że z mięsa wieprzowego, które szybciej się gotuje i według mnie jest smaczniejsze.

Potrzebujemy:
400g szynki wieprzowej
20dag pieczarek
1ząbek czosnku
papryka czerowna
średnia cebulka
2-3łyżki koncentratu pomidorowego
1 szklanka bulionu
2 łyżki oleju
sół, pieprz
przyprawa do gulaszu, papryka czerwona słodka
łyżka gęstej śmietany

Przygotowanie:
Na rozgrzany olej wsupujemy drobno pokrojoną cebulkę. Kiedy się lekko zrumieni dodajemy mięso pokrojone w kostkę (średniej wielkości). Podsmażamy aż mięsko ładnie się przyrumieni. Dodajemy pokrojoną w kostkę paprykę, drobniutko pokrojony czosnek i plasterki pieczarek. Wszytsko dusimy ok 10 min. W tym czasie szklankę bulionu mieszamy z przecierem pomidorowym. Kiedy mięso i warzywa będą miekkie dolewamy przecier z bulionem. Gotujemy wszytsko na wolnym ogniu ok 10min. Doprawiamy do smaku solą i pieprzem. Wedle uznania dodajemy przyprawę do gulaszu (dodałam Kotani) oraz paprykę słodką.  Ja dziś podałam mój gulasz z pampuchami drożdżowymi (kupiłam gotowe, polecam Virtu). Całość polewam łyżką gęstej śmietany. Pycha!

środa, 14 marca 2012

W poszukiwaniu ...

"Już nie ma dzikich plaż,
Na których zbierałam bursztyny,
Gdy z psem do ciebie szłam
A mewy ósemki kreśliły, kreśliły
Już nie ma dzikich plaż
I gwarnej kafejki przy molo
Nie jedna znikła twarz
I wielu przegrało swą młodość, swą młodość"

Mało jest takich chwil. Jesteśmy wolni, tylko ja i On. Słońce świeci na tyle mocno, że buzia się śmieje. Ciepła herbatka w termosie, i tylko my... tylko we dwoje. Mało jest takich chwil. Korzystałam z każdej sekundy, napełniałam akumulatory pozytywną energią i słońcem. To dziwne, tak rzadko jesteśmy w tak dogodnej sytuacji, mimo wszystko milczymy, zatracając się gdzieś w głąb własnych przemyśleń. Ciężkie nasze głowy.
Na plaży spotykamy poszukiwaczy morskich skarbów. Mamy okazję zobaczyć jak pracują, jak cierpliwie przeczesują centymetr po centymetrze pięknego Bałtyckiego wybrzeża. Cierpliwi zostaną nagrodzeni. Tak zarabiają na chleb. W skupie płacą 2zł za 1gram tego znaleziska! To bardzo mało w porównaniu do tego, ile płacimy za bursztynowe wyroby, bo o nich właśnie mowa.  Mają piękne kształty i odcienie. Od malutkich aż po kilku kilogramowe okazy. Cudownie odbijają promienie słonecznie w ten piękny poranek.

Dlaczego nie rozmawiamy? Myślałam. Dlaczego On nie wie, co chciałabym usłyszeć własnie teraz!? Może dlatego że jest mężczyzną. Dlaczego nie powie jakiegoś głupiego, banalnego tekściuku, na które my kobiety lecimy jak pszczoły do miodu. Moje myśli, jak wzburzone fale wciąż obijały się o drewnane pale. Mimo, że zabrakło wyznania w blasku słońca, na plaży w rytm szumu morza (chyba za dużo oglądam komedii romantycznych) to i tak myślę, że i ja odnalazłam tam swój skarb. Na nowo.  Częściej poproszę.






Jeden z najpiękniejszych widoków w Polsce. Otwarte morze. Łeba