Niedawno wspominałam Wam, że niedługo planujemy przeprowadzkę za miasto. Mały drewniany domek, świeże zioła tuż za oknem, piękny ogród. Moje marzenie o pokoju z którego bezpośrednio wychodzi się na ogród właśnie się spełnia. W naszym przypadku będzie to sypialnia więc kiedy tylko się obudzę gołą stopą mogę zaczerpnąć troche pozytywnej energii w postaci słoneczka i poczuć świeżą rosę. Ja chyba śnię !? Już nie mogę się doczekać...
Spokojne, ciche, sobotnie popołudnie i nagle dzwonek do drzwi. Ku naszemu wielkiemu zdziwieniu, sąsiadka przyniosła nam małe zawiniątko. W jednej chwili w domu rozległ się niesamowity zapach świeżego, domowego chleba. Był jeszcze gorący. Wspaniały. Nie czekaliśmy ani chwili dłużej.
To wspaniałe uczucie, dla nas było to coś dziwnego? Przecież to zupełnie obca osoba (pomyślałam ). Ona była taka naturalna, na wsi panują takie zwyczaje i nikogo to nie dziwi - powiedziała. W jednej chwili dotarło do mnie, że właśnie tego chciałam, że cieszę się, że Maja będzie dorastać w takim środowisku. Wracając do domowego chleba, robiłam go tylko raz ale troszkę usiadł. Macie może sprawdzone i proste przepisy na domowy chlebek. Tęsknie za tym zapachem i tą niesamowitą chrupiącą skórką...

